Pochylona głowa. Ponowna wizyta Marsa.

13

Wygląda dziwnie.

Być może nawet zbyt dziwne.

Jeśli spojrzysz na nowe zdjęcia z misji NASA Psyche, możesz pomyśleć, że Mars ma trzecie oko. Albo że chmura utknęła bokiem na jego „twarzy”. Ten jasny, biały, niejednolity obszar? To nie jest burza. To jest biegun południowy. Tylko poza środkiem, ponieważ statek kosmiczny przybył pod dziwnym kątem.

15 maja Psyche przeleciała blisko Czerwonej Planety, wykonując manewr wspomagany grawitacją. Potrzebowała pchnięcia. Ten manewr zwiększył jej prędkość o około 1000 mil na godzinę. I zmienił kurs. Wycelowany w asteroidę. Ale zostawił nam coś nieoczekiwanego.

Najwyraźniejszy obraz południowej kopuły polarnej, jaki kiedykolwiek mieliśmy.

Lód rozciąga się na długości 430 mil. Pozwolenie? Lepsze niż pół mili na piksel.

„Te nowe odkrycia nie rozstrzygną trwającej dekadę debaty” – powiedział niedawno Garrett Morgan – „ale bardzo utrudniają poparcie idei płynnego jeziora”.

Tak. Ta historia dotyczy jeziora.

W 2018 roku wszyscy byli podekscytowani. Orbiter Mars Express należący do ESA zasugerował, że woda w stanie ciekłym ukryta jest pod kilometrami lodu. Płynna woda oznacza życie. A przynajmniej oznacza nadzieję. Nagłówki eksplodowały. Ale potem dane stały się mylące.

Nowe radary z orbitera Reconnaissance NASA pokazały słabsze sygnały. „Płyn” może być po prostu mokrym błotem. Albo gładka skała. Może starożytna lawa.

Nie ma znaczenia, kto wczoraj miał rację.

Nowe zdjęcia Psyche tylko komplikują sprawę. Biegun południowy to nie tylko lód. To są warstwy. Zamrożony dwutlenek węgla. Pył. Archiwum geologiczne skomponowane na przestrzeni miliardów lat, niczym książka historyczna pisana na mrozie.

Psyche nie przybyła na Marsa. Nie bardzo.

Sonda przeleciała na odległość 4500 km od powierzchni, głównie w celu kalibracji swoich kamer. Testowy start asteroidy nazwanej jego imieniem.

Ta asteroida – Psyche – jest niezwykła. Wyobraź sobie metal. Odsłonięte jądro martwej planety. Znajduje się pomiędzy Marsem a Jowiszem. Robotyczni goście są tam rzadkością.

Więc patrzymy wstecz.

Inżynierowie będą nadal robić zdjęcia przez jakiś czas, gdy Mars zacznie znikać w oddali.

Po co się spieszyć?

Prawdziwy cel dopiero za trzy lata.