Mgła pochłania trucizny. I powinieneś o to zadbać

12

Jest zimno. Wilgotny. Żywy.

Mgła to coś więcej niż tylko wilgotne powietrze. To bulion mikrobiologiczny tak gęsty, że może konkurować z oceanem.

Naukowcy z Arizona State University i University of Pennsylvania – stop, Susquehanna. Tak, to oni odkryli, że kropelki mgły są w zasadzie inkubatorami bakterii. Liczby są zdumiewające: jeden mililitr mglistej wody zawiera około miliona kopii markera genetycznego 16S rRNA.

Aby zrozumieć skalę: tę samą gęstość bakterii obserwuje się w wodzie morskiej.

„Nasza wiedza na temat tego, jakie gatunki występują we mgle, jest niezwykle ograniczona”.
— Thi Thuong Thu Cao

Większość ludzi uważa, że mgła jest sterylna. To tylko wizualna mgła. Ale żyją w nim stworzenia.

Badanie objęło trzydzieści dwa epizody mgły w ciągu dwóch lat. Zespół czekał na spokojne noce, monitorując promieniującą mgłę, gdy wiatry zniekształcały dane. A gdy tylko opadła mgła, liczby wzrosły.

Tutaj główną rolę odgrywa Methylobacterium.

Nie przelatują tak po prostu, porwane przez wiatr, aby później znaleźć ziemię. Nie. Zostają. Mnożą się. Pod mikroskopem można to zobaczyć gołym okiem: komórki powiększają się i dzielą. Aktywne życie w locie.

Czy to ma znaczenie?

Zobacz, co jedzą.

Mikroorganizmy te absorbują lotne związki węgla. Formaldehyd. Ta szkodliwa substancja pochodzi ze ścieków przemysłowych, spalin samochodowych i rozkładającej się roślinności. Na pewno nie chcesz tego wdychać.

Bakterie zużywają go z szybkością błyskawicy.

W próbkach laboratoryjnych formaldehyd znikał w tempie, które pobiło wszelkie rekordy. Około dwieście razy szybciej niż zwykle obserwowane w mętnej wodzie.

Oczywiście, że jest im to potrzebne do jedzenia. Ale taka prędkość wskazuje na inną motywację: przetrwanie.

Formaldehyd jest toksyczny. Jeśli się nagromadzi, bakterie umrą. Więc to palą. Aby oczyścić kroplę. Aby odtruć swoje najbliższe otoczenie.

Jest to skutek uboczny, którego nie możemy zignorować.

„Mikrobiom w aerozolu może mieć działanie oczyszczające.”
— Ferran Garcia Pichel

Pomyśl o tym. Wdychasz mgłę. Wciągasz maleńkie kropelki bakterii. A co z tymi bakteriami? Po prostu zjedli lokalne zanieczyszczenia.

Oczywiście nie jest to panaceum. Ile powietrza tak naprawdę oczyszczamy poranną mgłą? Prawdopodobnie nie wystarczy, aby jutro zmienić przepisy EPA.

Ale ten proces trwa. To działa.

Wierzyliśmy, że nad drzewami jest pusta przestrzeń. Myliliśmy się. Jest tam mnóstwo życia, przetwarzającego odpady chemiczne, kiedy śpimy.

Konsekwencje tego zjawiska wykraczają poza czystą atmosferę. Możliwe, że zanikają także inne połączenia. Być może całkowicie nie doceniliśmy biologicznego silnika naszej atmosfery.

Garcia-Pichel nazywa to „niebo jest granicą”.

Brzmi banalnie. Ale patrzeć rano na szarą zasłonę?

Trudno nie uwierzyć.

A może to nie ma znaczenia.