Tracą pieniądze. Każdego dnia.
W zeszłym tygodniu szkoccy hodowcy trzody chlewnej otrzymali szansę na przetrwanie. Rząd Szkocji przekazał im 2 miliony funtów w ramach programu pomocy nadzwyczajnej. Czy są wdzięczni za ten krok? Niewątpliwie. Czy udało im się uciec? Nawet nie blisko.
Oto rzeczywistość: Wybuch afrykańskiego pomoru świń (ASF) w Hiszpanii spowodował, że rynki eksportowe takie jak Chiny zamknęły swoje drzwi. Teraz Europa tonie w mięsie wieprzowym. Ceny hurtowe spadły. A szkoccy rolnicy tkwią na dnie.
Matematyka nie kłamie.
Niezależne gospodarstwa rolne zużywają średnio około 1 miliona funtów miesięcznie. Niektórzy producenci już opuścili branżę. Odeszli całkowicie. Od stycznia akcje spółki spadły o 15%. Cztery gospodarstwa zniknęły całkowicie.
„Branża jest w opłakanym stanie” – Andrew Connon, prezes NFU Scotland (Krajowy Związek Rolników Szkocji).
Danny Skinner jest właścicielem farmy niedaleko Inch w Aberdeenshire. Ma 450 loch. Sprzedaje około 270 dorosłych świń tygodniowo. Obecnie.
Na każdej sprzedanej głowie traci 40 funtów.
Pomyśl o tym: to dziura w jego kieszeni wynosząca 10 000 funtów tygodniowo. Nie obiecujący? To delikatnie powiedziane.
Nowy program wsparcia próbuje załatać tę ranę. Rolnicy mogą pokryć różnicę między rzeczywistymi przychodami a 85% standardowej ceny wieprzowiny (SPP). Brzmi przyzwoicie, dopóki nie przyjrzysz się głębiej. SPP wynosi około 1,75 GBP za kg. Ale goście tacy jak Danny uważali się za szczęściarzy, jeśli zobaczyli na czeku choć jednego funta.
Płatność rządowa zmniejsza tę stratę do 25 funtów na świnię. Lepsze to niż nic, oczywiście. Ale Skinnera nie da się oszukać.
„Jesteśmy bardzo wdzięczni za wszelką pomoc. Jednak to nie jest rozwiązanie problemu”.
Popadanie w zadłużenie trwa. Tylko nie tak głęboko.
Sekretarz stanu ds. obszarów wiejskich Gillian Martin nazwała to „niezbędnym finansowaniem”. Chciałaby zaoferować więcej, ale twierdzi, że realia finansowe są… cóż, trudne.
- Oszczędza to lokalne miejsca pracy (około 2200);
*To chroni markę „Prime Scottish Pork”; - Pomaga to najbardziej bezbronnym rolnikom.
Napisała do Westminster, żądając poprawy kontroli szkodników na granicach, aby zapobiec przedostawaniu się ASF do Wielkiej Brytanii.
Oto haczyk.
Przemysł trzody chlewnej nie otrzymuje dotacji bezpośrednich. W przeciwieństwie do uprawy roślin czy hodowli bydła, sektor ten samodzielnie stoi na dwóch chwiejnych nogach. Przynajmniej do tej pory. Płatności te naliczane są retrospektywnie do strat poniesionych począwszy od marca i obowiązują do sierpnia.
Ale jest jedno zastrzeżenie. Integracja pionowa anuluje wypłatę. Jeśli posiadasz zarówno świnie, jak i rzeźnię, nie dostaniesz żadnych pieniędzy. Do płatności kwalifikują się wyłącznie niezależni operatorzy.
Andrew Connon twierdzi, że to najgorszy kryzys od 50 lat. Żąda uczciwych cen. Ceny poniżej kosztów to nie tylko zły interes, to zagrożenie egzystencjalne.
2 miliony funtów to opatrunek na złamaną nogę. To tymczasowo zatrzymuje krwawienie. Ale co, jeśli ceny nie wzrosną?
Rolnicy nadal będą odchodzić. Importowanych produktów będzie napływać jeszcze więcej. Lokalny łańcuch dostaw stanie się jeszcze cieńszy.
Rząd kupił trochę czasu. Nic więcej.
Gdzie więc dalej się udać?
Wieprzowina na Twoim talerzu może wyglądać i smakować tak samo. Jednak historia, która się za tym kryje, staje się coraz trudniejsza do opowiedzenia.
































