Polowanie na broń nuklearną w kosmosie: jak natura pomaga odkrywać tajemnice

8

Ziemia ma aureolę.

Niewidoczne formacje promieniowania w kształcie torusa, zwane pasami radiacyjnymi Van Allena. Wychwytuje naładowane cząstki i zrzuca je na satelity z prędkością bliską prędkości światła. To zazwyczaj zła wiadomość dla technologii. Wysoka energia. Wysokie prawdopodobieństwo uszkodzenia. Weź to pod uwagę.

Fizyk jądrowy Areg Danagulyan postrzega to nie jako zagrożenie, ale jako sojusznika. Chce wykorzystać tę burzę kosmiczną do wykrycia broni nuklearnej na orbicie.

Danagulyan pracuje w Massachusetts Institute of Technology (MIT). Przestudiował literaturę na temat promieniowania kosmicznego i zauważył jeden szczególny szczegół: pasy Van Allena są pełne protonów. Jest ich wiele.

„Zacząłem studiować literaturę” – mówi. „A potem wszystko się połączyło: protony i rozpraszanie na uranie”.

Pomysł ten wydaje się tak oczywisty, że dziwi fakt, że pojawił się tak późno. W połowie XX wieku narody zdetonowały urządzenia wysoko w atmosferze, aby zbadać skutki. Tak, to było porażające. Ale także informacyjny. Dowiedzieli się, że eksplozja nuklearna w kosmosie spala elektronikę i zalewa próżnię promieniowaniem.

Traktat o przestrzeni kosmicznej z 1967 r. Wszyscy to podpisali. W kosmosie nie powinno być broni nuklearnej.

Uspokajająco.

Dopóki nie przypomnisz sobie, że nie mamy praktycznego sposobu, aby sprawdzić, czy ktoś łamie zasady. Bez weryfikacji umowa jest po prostu zamówieniem napisanym atramentem. Umowa kawaleryjska między supermocarstwami.

Przejdźmy szybko do roku 2024.

Uczeń Danagulyana badał rozszczepienie neutronów — wybijanie neutronów z atomów przy użyciu cząstek o wysokiej energii. W tym samym czasie koledzy szeptali o plotkach dotyczących rosyjskiego satelity przenoszącego głowicę nuklearną. Dwa wątki. Jeden węzeł.

Przecież pasy radiacyjne Van Allena już bombardują satelity protonami. Dlaczego nie pozwolić, aby te protony uderzyły w ukryty uran?

„Kiedy satelita wyposażony w broń termojądrową przechodzi przez wewnętrzny pas promieniowania Van Allena… protony… wybijają wiele neutronów z jąder uranu” – wyjaśnia Danagulian.

Tworzysz detektor neutronów. Łapie plusk. I wiesz, gdzie jest „jądro”.

To nie jest jeszcze gotowe urządzenie. To studium wykonalności opublikowane w czasopiśmie Nature. Fizyka działa. Istnieją technologie. Reszta to piekło inżynieryjne.

„W tym projekcie… tajemnica wynosi 100%.” — Areg Danagulyan

Spallacja neutronów jest standardową procedurą w naziemnych akceleratorach cząstek. To koszmar na orbicie. Trzeba odizolować sygnał od szumu tła kosmicznego szumu. Musisz wiedzieć, że neutrony pochodziły z tego satelity, a nie z Ziemi pod nim. Potrzebujemy idealnej mechaniki orbitalnej. Idealny moment.

„Musisz to zrobić dobrze”.

To koktajl fizyki jądrowej, prognozowania pogody kosmicznej i matematyki trajektorii. I to tyle, jeśli chodzi o samochód. Jeszcze gorzej jest z ludźmi.

Danagulyan oczekiwał współpracy ze strony swoich kolegów. Ale spotkałem ściany. Nawet naukowcy zaangażowani w tajne badania dotyczące kontroli zbrojeń odmówili wypowiadania się otwarcie. Zespół MIT opublikował swoją pracę, ale drzwi były szczelnie zamknięte. Całkowita tajemnica.

Mimo przeszkód nie ustaje.

Chce towarzyszy inspektora. Zautomatyzowane. A może współpracujące, gdyby narody były kiedykolwiek tak uczciwe. System będzie kosztowny. Złożony. Prawie tak ważny jak Starlink – przekonuje, ponieważ bez dowodu w kosmosie nie będzie bezpieczeństwa.

Badanie zostało już opublikowane. Rysunek istnieje. Pytanie nie brzmi, czy jest to możliwe. Pytanie, czy się temu przyjrzymy.

Co zobaczysz, jeśli przestaniesz odwracać wzrok?