Jak ścieki dostarczają energię miastom i gospodarstwom, nie nadając się do picia

9

Ścieki to po prostu woda wypływająca z naszych miast i zakładów przemysłowych. Transportuje wszystko, od spłuczek toaletowych po ścieki przemysłowe. Gdybyśmy wrzucili go bezpośrednio do rzek lub jezior, zatrulibyśmy ekosystem. Dlatego jest oczyszczany. Przechodzi przez stacje, aby usunąć szkodliwe substancje przed powrotem do natury.

Ale tu jest problem. Nie wylewamy tej wody tak po prostu. Znaleźliśmy dla niego zastosowanie. I nie, nie pijesz tego. Zagrożenie dla zdrowia jest na to zbyt duże. Ale do innych zadań? Pasek jakości jest znacznie niższy.

Przekształcanie odpadów w energię odnawialną

Nawet zanim ścieki zostaną całkowicie oczyszczone, możemy pozyskać z nich energię. Sekret tkwi w materii organicznej unoszącej się w osadzie.

Substancję tę wprowadzamy do biogazowni. Bakterie jedzą materię organiczną. Wydzielają biogaz. Jest to energia odnawialna pozyskiwana z biomasy. Nie chodzi tylko o recykling wody; To jest recykling energii. Zamieniamy problem zanieczyszczeń w źródło paliwa.

Kto faktycznie korzysta z oczyszczonych ścieków?

Oczyszczone ścieki należy traktować jako „wodę zużytą”. To tańsze niż picie. Władze miejskie to uwielbiają, bo pozwala zaoszczędzić pieniądze. Różne sektory używają go do różnych celów, z których żaden nie jest związany z Twoim kranem.

Rolnictwo jest jednym z głównych konsumentów. Rolnicy używają go do nawadniania upraw. Pola golfowe wykorzystują go do utrzymywania bujności zieleni. Działa to, ponieważ woda jest tańsza i faktycznie zawiera składniki odżywcze. Rośliny uwielbiają dodatkowy nawóz, zwłaszcza jeśli jest darmowy.

Władze lokalne to także duzi konsumenci. Spryskują nim publiczne parki. Używają go do sprzątania ulic. Przechowują nawet zapasy do gaszenia pożarów. To nie jest czysta woda, ale jest mokra i tania.

Przemysł również nie pozostaje w tyle. Fabryki używają go do czyszczenia sprzętu. Używają go do transportu materiałów. Nie potrzebują sterylnej wody do swoich maszyn. Potrzebują objętości.

Czy ta praktyka jest powszechna?

Nie wszędzie to widać. Dzieje się tak najczęściej na obszarach, gdzie brakuje wody. Kiedy jesteś spragniony, pijesz, co masz.

Weźmy na przykład miasto Meksyk. Wykorzystują ponownie prawie 100% ścieków. Używają ich do nawadniania około 85 000 hektarów pól uprawnych. To ogromne przedsięwzięcie. Nie mają wyboru. Susze są zbyt poważne, aby ignorować ich źródła alternatywne.

Ale jest też ryzyko. Gleba może zostać zanieczyszczona. Może to mieć wpływ na wody gruntowe. Rośliny mogą wchłonąć zbyt dużo. Dlatego woda musi spełniać rygorystyczne kryteria jakości. Normy te nie są tak rygorystyczne jak w przypadku wody pitnej, ale nie są zerowe. Nadal nie możesz po prostu spryskać sałaty surowymi ściekami.

Istnieją technologie. Ekonomia ma sens. Jedyną pozostałą barierą jest często odbiór publiczny. Czy możemy przyzwyczaić się do myśli, że woda w naszym mieście ma drugie życie? A przynajmniej drugie zastosowanie?