Nasz najbliższy skalisty sąsiad może być zamieszkany

12

Potencjalnie nadający się do zamieszkania świat. Kamień. Znajduje się zaledwie 25 lat świetlnych stąd.

Wygląda na to, że jest bardzo daleko. Ale to właściwie nie jest tak daleko.

Paul Robertson z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine nazywa tę planetę naszym „współlokatorem”. W kontekście Drogi Mlecznej, która ma średnicę 100 000 lat świetlnych, jest to praktycznie dom po drugiej stronie ulicy. Planeta nazywa się GJ 3378. Krąży wokół słabego czerwonego karła w gwiazdozbiorze Camelopardalis.

Francuscy astronomowie odkryli ją w 2024 roku za pomocą teleskopu CFHT. Następnie amerykańscy badacze przeprowadzili dodatkowe badania i dokonali poprawek do danych.

„To odkrycie jest naprawdę ekscytujące.”

Pierwsza wersja badania zakładała, że ​​planeta jest masywna – pięć razy cięższa od Ziemi. Był to mini-Neptun, świat w większości gazowy z małą częścią skalistą, niewiele przypominający Ziemię.

Nowe dane zmieniły obraz. Zespół Robertsona zweryfikował te informacje za pomocą innych teleskopów. Okazało się, że rzeczywista masa planety jest tylko 2,3 razy większa od masy Ziemi.

To usuwa go z kategorii gazowych gigantów. Teraz jest zdecydowanie w zasięgu superziemi. Może mieć kamienistą powierzchnię. Być może jest tam ląd i morze.

Zmieniły się także dane na orbicie. Pierwotnie sądzono, że planeta okrąża gwiazdę co 25 dni. W rzeczywistości okres ten wynosi 21 dni. Jest bliżej swojej gwiazdy.

To stawia GJ 3378b bezpośrednio w strefie mieszkalnej.

Robertson zauważa, że ​​planeta otrzymuje około 90% energii słonecznej, którą Ziemia otrzymuje od naszego Słońca. Jest to „idealny punkt” istnienia wody w stanie ciekłym, o ile powierzchnia nie wrze ani nie zamarza.

Czy naprawdę jest aż tak podobny do Ziemi?

Nie wiemy. Może to być niebiesko-zielona planeta z chmurami i miastami. Lub może to być martwa skała bez atmosfery, pokryta kraterami. Nie zaobserwowaliśmy jeszcze, jak przechodzi na tle swojej gwiazdy. Brak tranzytu. To sprawia, że ​​badanie atmosfery jest dziś prawie niemożliwe.

Odkryliśmy to dzięki grawitacji. Planeta przyciąga swoją gwiazdę, powodując jej lekkie kołysanie. Widma pokazują przesunięcie Dopplera. Wiemy, że istnieje. Nie wiemy, co się wokół niej dzieje.

Oto sedno: czerwone karły są gwiazdami agresywnymi. Emitują promieniowanie. Wiatr gwiazdowy wybucha z wielką siłą. Może pozbawić planetę atmosfery.

Czy GJ 3378b nadal ma atmosferę?

Teraz? Nie da się tego powiedzieć.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba może wyszukiwać atmosfery planet tranzytujących w układach takich jak TRAPPIST-1. Światło przechodzi przez gaz, pozostawiając ciemne ślady w widmie.

GJ 3378 nie przechodzi. Webb nie widzi atmosfery, nawet jeśli ona istnieje.

Musimy poczekać. Obserwatorium Habitable Worlds zacznie działać dopiero w latach czterdziestych XXI wieku. To dwadzieścia lat cierpliwości.

Jednak jest nadzieja. GJ 3378b zlokalizowana jest na samym skraju strefy narażonej na promieniowanie. Być może uniknęła najgorszych skutków wiatru gwiazdowego. Być może zachowała część atmosfery.

Michael Endle z Uniwersytetu w Teksasie widzi szerszą perspektywę. Celem są podpisy biologiczne. Znaki życia. Nadal prowadzimy rozpoznanie w naszym regionie gwiezdnym.

„Ta planeta przybliża nas o krok.”

Dlaczego? Aby poznać naszych sąsiadów. Aby zobaczyć, który z nich jest gościnny.

Czy odpowiedzą, gdy do nich zadzwonimy za dwadzieścia lat? Może.