Donald Vaccarino nie miał zamiaru wymyślać koła na nowo. Chciał po prostu przestać tracić karty.
Jesienią 2006 roku kalifornijski programista z San Francisco ze smutkiem patrzył na nadchodzący wieczór gier planszowych. Szukał nowego urządzenia stołowego, które rozwiązałoby najczęstszy problem tego hobby: karty znikające w chwili, gdy trafią na stół.
W większości gier w tamtych czasach karta znikała po zagraniu. Trafił na stos odrzuconych kart, utknął w stosie, którego nie można było dotknąć aż do końca rundy lub gry. Czasem zostawała tam na zawsze. Wydawało mi się, że zmarnowałem potencjał. Vaccarino chciał systemu, w którym zagrane karty nie znikają. Chciał, żeby wrócili.
Stworzył więc talię, w której segregujesz własne śmieci.
Cykl recyklingu
Podstawowa innowacja Dominion była prosta, ale jak na tamte czasy radykalna. Kiedy zagrywasz kartę, nie opuszcza ona gry. Trafia na Twój osobisty stos kart odrzuconych. Na koniec swojej tury wtasowujesz ten stos kart odrzuconych z powrotem do swojej talii, aby zagrać.
Teraz ta karta powraca do gry. Możesz nią zagrać w następnej turze. A ruch później.
Stworzyło to cykl ciągłości. Ale Vaccarino nie pozostawił wszystkiego przypadkowi. W wielu grach stołowych to, co otrzymasz w ręce, zależy od losowego rozdania i nie ma możliwości wpływu na wynik. W Dominion każdy gracz ma dostęp do tego samego rynku.
Każdy gracz może kupić dowolną kartę.
Jedyny haczyk? Potrzebujesz monet. I co najmniej jedna kopia karty musi pozostać na stole. Po zakupie dodajesz go do swojej talii. Następnie losujesz pięć losowych kart. W ten sposób strategia spotyka się z szansą. Budujesz silnik. Masz nadzieję, że pojawią się odpowiednie karty.
Hit na imprezie z grami planszowymi
Październik 2006 przyniósł kryzys w ostatniej chwili. Vaccarino potrzebował czegoś do zabawy. Coś zabawnego. W coś innego. Wziął swój prototyp i dał go znajomym.
Grali w to jego przyjaciele. Potem zagrali ponownie. Zignorowali swoich zwykłych ulubieńców. Chcieli grać dalej.
Projekt wydawał się znajomy graczom Euro-gier (gier stołowych w stylu niemieckim). W tych grach przedkłada się strategię nad szczęście. Mają krótkie czasy partii. Zasady są proste. Ale Dominion dodał warstwę konstrukcji silnika, która wydawała się świeża. Nie tylko zbierałeś punkty. Zbudowałeś samochód, za który zdobyłeś te punkty.
Od amatora do wydawcy
Vaccarino robi to od lat. Nie był nowicjuszem. Projektował gry dla dzieci i złożone tytuły strategiczne. Wysłał propozycje do głównych wydawców.
Jednym z nich był Wizards of the Coast. Firma, która wydała gry Magic: The Gathering i Dungeons & Dragons. Powiedzieli, że nie. Wciąż.
Odmów jest coraz więcej. Zmieniają Twoje postrzeganie.
Zamiast gonić gigantów, Vaccarino patrzył na własną półkę. Zauważył pewien wzór. Wiele gier, które lubił, nosiło logo Rio Grande Games. Mniejszy wydawca. Bardziej elastyczny.
Zmienił swoje podejście. Przestał próbować dopasować się do starego modelu. Spojrzał na to, co działa. Spojrzał na to, co miał.
Reszta to historia. Prototyp stał się sensacją. Mechanika recyklingu stała się standardem. I rynek się zmienił.
„Vaccarino udostępnił wszystkim graczom karty Dominium: każdy gracz może kupić dowolną kartę – pod warunkiem, że [IMG:0]
