Dzisiaj SpaceX wysłało ładunek w próżnię. Szybko. Dla ogółu społeczeństwa było prawie cicho, ale dla silników rakietowych było na tyle głośno, że słychać było ich ryk.
O 6:50 czasu lokalnego Falcon 9 zatrząsł ziemią w Cape Canaveral na Florydzie. Rakieta wzniosła się w górę, oddzieliła czarną, pozbawioną okien, cylindryczną kapsułę i zanurkowała z powrotem na Ziemię, aby wylądować na barce na Oceanie Atlantyckim. Rutyna. Dopóki nie zorientujesz się, że kształt unoszący się na niskiej orbicie nie jest statkiem kosmicznym ani znajomą sondą ładunkową. To jest Upadek Gwiazd.
A przynajmniej tym, czym SpaceX ma nadzieję się stanie.
Skromna czarna skrzynka
Mniej przypomina statek marzeń, a bardziej przemysłowy śmietnik. Czarny. Włókno węglowe. Ma około 3 metry średnicy i zaledwie metr wysokości. Brak okien, bo na pokładzie nie ma załogi. Mieści tonę ładunku. To wszystko.
„Regularny dostęp do warunków mikrograwitacji” – SpaceX
Mówią, że misja zapewnia „transport i dostawę ładunków”. FAA (Federalna Administracja Lotnicza) zatwierdziła dokumentację już w maju, obejmującą dwie próby 重返大气层 (ponownego wejścia w atmosferę) na potrzeby tej konkretnej demonstracji. Więc idzie w górę. Musi zejść na dół. Mianowicie do Oceanu Spokojnego, około 1300 kilometrów od wybrzeża Kalifornii.
Przynajmniej taki jest plan.
SpaceX nie podało wielu szczegółów. Niektórzy nazywają to świadomą mgłą, inni nazywają to tajemnicą. Nie wiemy, jak długo przebywał na orbicie. Nie mamy telemetrii. Tylko okno sadzenia, które może nie nadejść przez kilka tygodni.
Po co wysyłać tam pudełko?
Problemem jest grawitacja. A raczej to, co ona robi.
W laboratorium na Ziemi osiadają cięższe cząstki. Mieszaniny rozdziela się. Stopy są zdeformowane. Jeśli chcesz doskonałych związków farmaceutycznych lub doskonałych stopów półprzewodników, ziemia jest twoim wrogiem. Przestrzeń? Przestrzeń jest neutralna. Mikrograwitacja umożliwia równomierne osadzanie się materiałów, bez wad strukturalnych.
Varda Space Industries i Space Forge o tym wiedzą. Varda wypuszcza na rynek maleńkie kapsułki – o szerokości zaledwie metra i wadze maksymalnie 300 kg. Space Forge chce produkować chipy na orbicie. Obaj stawiają na produkcję mikrograwitacyjną.
Ale to mali gracze. Varda ma w sumie sześć kontenerów. Ładny, ale niszowy.
Starfall jest trzykrotnie większy od ich największego wysiłku. To już nie jest tylko projekt naukowy. To jest infrastruktura.
Kto właściwie go używa?
Ciekawy jest oczywiście cywilny rynek leków produkowanych w kosmosie. Ale nie ignorujmy słonia w pokoju: Pentagonu.
SpaceX ma już kontrakty z amerykańskim wojskiem. Testują duży system o nazwie Rocket Cargo, wykorzystujący gigantyczną rakietę Starship do dostarczania ładunku w dowolne miejsce na Ziemi w mniej niż godzinę. Starfall tego nie zastępuje. Wypełnia braki. Mniejsze, szybsze i częstsze dostawy.
Armia kocha prędkość. Uwielbia opcje. Podpisała umowy z Blue Origin i Rocket Lab Jeffa Bezosa na podobne badania, ale SpaceX zwykle wystrzeliwuje jako pierwsza.
Pozostaje cisza
Rakieta wylądowała. Kapsuła weszła na orbitę. Co teraz?
Brak aktualizacji od zespołu Elona Muska. Brak wideo. Tylko cichy szum Atlantyku i obrót tego czarnego cylindra oddalonego o tysiące kilometrów.
Jeśli wszystko będzie działać, zobaczymy przyszłość, w której metale rzadkie lub leki przeciwnowotworowe nie będą wydobywane ani gotowane na ziemi, ale raczej hodowane w próżni. A co jeśli nie? Kolejny kawałek śmieci czekający na spalenie nad oceanem.
Czekamy na boarding.

































