Depresja jest wszędzie. Stoją przed tym setki milionów ludzi. I nic nie pomaga wielu z nich.
To rozłączenie w systemie opieki wymaga pilnych rozwiązań. Potrzebujemy lepszych narzędzi.
Nowe badania przeprowadzone przez UiT, Uniwersytet Północnej Norwegii, dają nadzieję. Mówimy o badaniu klinicznym opublikowanym w czasopiśmie JAMA Network Open.
Główny nacisk: przerywana stymulacja wybuchem theta. Lub iTBS (od angielskiego przerywanego impulsu theta-stymulacja).
To nie magia. To jest magnetyzm.
Naukowcy chcieli dowiedzieć się, czy codzienne stosowanie iTBS jest skuteczniejsze od leczenia pozorowanego (placebo). To ważne pytanie, bo w psychiatrii efekt placebo jest silny, często podejrzanie silny.
W eksperymencie wzięły udział 73 osoby dorosłe. U wszystkich zdiagnozowano ciężkie zaburzenia depresyjne.
Inscenizacja była rygorystyczna.
– Grupa A otrzymała prawdziwe leczenie iTBS.
– Grupa B otrzymała pozorowaną stymulację.
Cewka jest dociskana do głowy. Prawdziwy? Pola magnetyczne wpływają na grzbietowo-boczną korę przedczołową. Podróbka? To samo ciśnienie, te same dźwięki stukania.
Ale imitacja cewki nie ma możliwości przeniknięcia czaszki. Naukowcy opisują to jasno: „indukowane pole nie jest wystarczające do stymulacji kory mózgowej”.
Słyszysz hałas. Czujesz uczucie stukania. Twój mózg nic nie czuje.
Dzień piąty. Dzień dziesiąty.
W grupie, która otrzymała faktyczne leczenie, nastąpiła poprawa. Lekarze zauważyli zmniejszenie objawów depresji. To było znaczące.
Jak dotąd wszystko idzie dobrze.
„Schemat składający się z 10 sesji… spowodował większą redukcję objawów ocenianych przez lekarza… w fazie leczenia w porównaniu z grupą placebo.”
A potem wszystko stało się dziwne.
Pacjenci oceniali siebie. Wypełnili formularze zgłoszeniowe.
Zgadnij co? W skali samooceny praktycznie nie było różnicy między grupami rzeczywistymi i pozorowanymi.
Subiektywne odczucia pozostają w tyle za obserwacjami klinicznymi. A może pacjenci słabo oceniają swoje nastroje. Trudno powiedzieć.
Leczenie zostało zakończone. Wszyscy poszli do domu.
Cztery tygodnie później.
Grupa placebo dogania liderów.
Tak, dobrze to przeczytałeś.
W grupie pozorowanej, której neurony tak naprawdę nigdy nie były stymulowane, podczas obserwacji nastąpiła poprawa w takim samym stopniu, jak w grupie iTBS.
Rzeczywista grupa leczona pozostała stabilna. Nie było im lepiej. Po prostu nie pogorszyły się.
Czy magnesy zadziałały?
W krótkiej perspektywie tak. Lekarze natychmiast to zauważyli.
Ale dlaczego podróbki dopadły ich później?
Oczekiwanie. Kontekst. Siła wiary w to, że jesteś leczony.
„Znaczące zmniejszenie objawów w grupie placebo jest zgodne z wcześniejszymi danymi… pozornie TMS nie jest fizjologicznie obojętny” – napisali autorzy.
Twierdzą, że efekt placebo to prawdziwa fizjologia lub przynajmniej rzeczywiste złagodzenie objawów.
Tworzy to mylący obraz.
iTBS daje zastrzyk energii w pierwszym tygodniu. Ale ten impet nie trwa dłużej niż w przypadku naśladownictwa, jeśli spojrzeć na to w dłuższej perspektywie. Przynajmniej z protokołem dziesięciu dni.
Zwykle te kursy trwają dłużej. Może cztery tygodnie. Może osiem.
W tej próbie zatrzymaliśmy się na dziesięć dni.
Czy to oznacza, że iTBS nie działa? Nie. Oznacza to, że konieczne może być przedłużenie krótkich impulsów.
Odpowiedź placebo była tutaj silna. Za mocny?
To komplikuje przyszłe badania. Jak udowodnić skuteczność leczenia, skoro imitacja leczy depresję w ciągu miesiąca?
Ty kontrolujesz czas trwania. Patrzysz na zegarek.
„Stałe, krótkie cykle leczenia mogą potencjalnie złagodzić objawy”.
Pomocny nadzór czy tylko ograniczenie?
Depresja nie mieści się w ścisłych granicach. Efekty leczenia zanikają. Placebo jest opóźnione.
Musimy wiedzieć, czy dziesięć dni wystarczy, aby rozpocząć leczenie. Może to wystarczyć, aby dać ci nadzieję na miesiąc.
W każdym razie mózg jest przebiegły. Dąży do poprawy, niezależnie od tego, czy go stymulujemy, czy nie.
Kto wie, jak długo utrzyma się ten optymizm? 📉

































